Menu

Worek

Wrzucane do worka warstwami. Na ogół historyjki, niektóre, dawniejsze migrowały z miejsca, które mam nadzieję także odwiedzicie, a tam mało napisane, ale dużo narysowane przeze mnie, czyli Almetynę.

Zmaterializowana nostalgia, polityka w tle

almetyna

Kumpela mi przypomniała, że kiedyś dostała ode mnie kiecę. To było tak dawno, że teraz daleko jej do oryginału, który był bliżej umbry palonej, aplikacje w 2 różnych różach plus zieleń mniej więcej pistacjowa, całość z nieoszukiwanej bawełny.

I tak produkowałam wzory oraz egzemplarze dla Spółdzielni Wzór, co niechlubnie skończyła w roku 1989 przed 4 czerwca. Ale internet twierdzi że doczłapała do 2013 - roku formalnej likwidacji.

 

Kiecazdawnychlat1

To było ciekawe miejsce, plastycy, którzy skromnie nie epatowali statusem artystów, mieli opcje na zarabianie pieniędzy, a zamiast marketingu był dział zaopatrzenia i sprzedaży. Dzisiaj ci sami ludzie lub ich młodsi koledzy i koleżanki muszą lizać nie powiem co, ale powiem komu: decydentom reklamy, graficznej obsługi firm, różnym ważnym klientom, korporacjom i w ogóle BIZNESOM.

Nostalgia poniekąd konserwuje pamięć i wygładza kanty. Mimo to zapamiętałam Spółdzielnię Wzór jako miejsce niejednoznaczne. Koleżeństwo było fajne. Za to Zarząd robił nas w konia, a na koniec pracy już nie było i nasza kasa przepadła. Na początku my wszyscy byliśmy, niczym lud w wolnym kraju, decydentami i najwyższą władzą. Podczas walnego zgromadzenia każdy miał 1 głos, komisję skrutacyjną wyłaniano spośród nas w sposób modelowo demokratyczny. (Zresztą całkiem sensownie, gdyby przyjechali oficjalni obserwatorzy z UE /political fiction/, też by stwierdzili pełną zgodność wyborów z przepisami prawa o demokratycznych wyborach. A był to schyłkowy PRL i demokracja liberalna ani żadna inna nie występowała, mieliśmy oświeconą dyktaturę nazywaną demokracja socjalistyczna). Wstawali mówcy i wygłaszali orędzia, zgłaszali wnioski, krytykowali kogoś ni stąd ni z owąd, wychwalali odpowiednie osoby, też według pokrętnego klucza. To się działo w sposób zsynchronizowany, zgrabnie, nagonka wyglądała na przechadzkę po parku, wnioski do przegłosowania jawiły się jako logiczne, wręcz nieodzowne. Ciche piski tych, których nie dopuszczono do głosu zagłuszano dzięki walorom organu dźwiękowego jakim dysponował ktoś z kierownictwa. Zagłuszanie tubalne i jowialne. 

Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak działa DEMOKRACJA formalna, za to MANIPULACJA całkowicie realna. Lekcja na całe życie.

Po jakichś 30 latach miałam déjà vu w postaci Spółdzielni Generacja (nazwa zmieniona dla dyskrecji, wszyscy członkowie na szczęście wciąż żyją), w którą nieopatrznie się wmiksowałam, zapomninając poprzednie przypadki. W końcu do trzech razy sztuka.

Drugi z tych, nomen omen, razów przydarzył mi się w okresie fajerwerku Solidarności. Obalano wtedy skorumpowane władze różnych spółdzielni mieszkaniowych, my też obaliliśmy. Grupa inicjatywna weszła do nowego, rewolucyjnego zarządu i starała się bardzo. Jak to ideowcy, byliśmy kompletymi łajzami, nie zrozumieliśmy kto tu rządzi i czyimi rękami (poprzednia władza przy pomocy personelu średniego szczebla). Naturalny opór materii wydawał się nam nienaturalny. Chcieliśmy spełnić postulaty mieszkańców, ale czemuś nie wyszło.

Wbrew pozorom ten tekst nie jest o spółdzielczości, która jako ruch samorządny i niezależny dobrze ilustruje co to jest demokracja, wolność i wspólnota. Nie jest też o demokracji, wolności czy o ruchach wspólnotowych. Jest o sukience i nostalgii.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • emma_b

    nie rozumiem czemu tzw. demokrację socjalistyczną nazywasz oświeconą dyktaturą, podczas gdy każde dziecko powtórzy za Kisielem, że była to dyktatura ciemniaków.
    pozdrawiam

  • almetyna

    Emmo, doceniam żart, ale dzieci nie czytają Kisiela ;-)
    To nie jest główny temat mojego wpisu, więc tylko wspomnę, że demokracja socjalistyczna o tyle jest podobna do innych demokracji, o ile one także nie są po prostu demokracjami, tylko taki z przymiotnikiem, na przykład LIBERALNA. Tak więc demokracja z dodatkiem socjalizmu była oczywiście formą dyktatury, ale ludziom nauki, kultury i sztuki żyło się nie najgorzej. Mogli nawet być apolityczni. I dlatego na ciemniaków się nie godzę. Oczywiście jeśli mowa o latach 70. i 80.

    Dobranoc Emmo :-)

  • ankabieg

    Moją Mamę wybierali, bo miała gębę od ucha do ucha
    za innych i dla innych, ale kiedy już rozdawali, to... cóż,
    uczciwość nie pasuje żadnej opcji. A kiecki miała piękne,
    w niektórych paraduję i ja. ;)

  • emma_b

    demokracja nie lubi przymiotników
    polemizować nie będę, wybieram eskapadę na grzyby
    na szczęście nie musimy myśleć podobnie
    dobrego dnia, Almetyno:)

  • almetyna

    Emmo, zdrowych grzybów!
    Piszesz "demokracja nie lubi przymiotników " - i ja tak napisałam. Więc co tu nie myślimy podobnie? Zresztą różnorodność poglądów jest jak najbardziej wskazana. Pewnie Ci chodzi o ocenę czy była to dyktatura ciemniaków czy oświecona? Dla ludzi na normalnych etatach, czy rolników była oczywiście ciemniacka i zamordystyczna, ale jak już pisałam, były środowiska, dla których była ona "oświecona". Przyczyna była dość prosta: przed Zachodem roztaczano zasłonę dymną jaka tu u nas niby wolność wypowiedzi. A i tak te środowiska kotłowały się we własnym sosie, to było niszowe, czyli mało szkodliwe. No i coś trzeba było mieć na eksport, niechby to nawet było mało dochodowe, ale dobrej jakości, więc kultura się bardzo nadawała.
    A urząd na Mysiej świetnie sobie radził z niezdyscyplinowaną hołotą ;-)

  • almetyna

    Aniu, mama znaczy z tych bojowych? Moja też, np. była "mężem zaufania" mimo że kobieta i zachowywała się jakby obowiązywał jakiś humanizm socjalistyczny. Broniła np przed zwolnieniem różne samotne matki i inne ofiary losu, bo jednak praca była dla wszystkich, ale ta przy taśmie byłaby gorsza.

    Pa, miłego dnia ochłody :-)

  • ilenka50

    Sukienka piękna. Moja mama niedawno znalazła moją sukienką z tamtych czasów - białą z haftem Richelieu. Puściła ją do ludzi i znów jest noszona. Cudnie.
    O demokracji czy jej braku czasów PRL nie chciałabym się wypowiadać, choćby dlatego, ze to jednak było wiele lat, rożnie sprawowano rządy, rożni ludzie byli u władzy. Czasami ciemniacy, czasami nie. Trudno to ująć w kilku zdaniach.

  • almetyna

    Ilenko, dzięki za uznanie :-) Takie z haftem Richelieu to ja robiłam, a nawet i nosiłam, wtedy pasmanteria była niedroga, sporo się jej używało.

    PRL, temat wielki jak góra, bardzo też powikłany. Teraz jest moda potępiać w czambuł, a szkoda.

    Pozdrawiam!

© Worek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci